Deivis Norvilas: szokujący zwrot akcji w nowym serialu, którego nikt się nie spodziewał

Deivis Norvilas: szokujący zwrot akcji w nowym serialu, którego nikt się nie spodziewał

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, co się dzieje za kulisami życia Waszych ulubionych artystów? Myślicie, że znacie Deivisa Norvilasa tylko z energetycznych występów na scenie? Przygotujcie się na odkrycie, które może Was zaskoczyć. Jego ostatnie kroki w świecie telewizji to nie tylko zmiana sceny, ale zupełnie nowy rozdział, który pokazuje, jak łatwo można zdestabilizować dotychczasowe przekonania o jego karierze.

Wyobraź sobie, że pewnego dnia dostajesz telefon, który może zmienić wszystko. Dokładnie tak stało się z Deivisem Norvilasem, znanym powszechnie jako Deivis. Zamiast mikrofonu i oklasków publiczności, czekała na niego filmowa kamera i mroczne zaułki kryminalnego świata. Jego debiut w serialu „Lėlininkas” to dowód na to, że dla prawdziwego artysty nie ma rzeczy niemożliwych, a drzwi do nowych możliwości mogą otworzyć się w najmniej spodziewanym momencie.

Scena a plan filmowy: światy równoległe

Różnica między pracą na planie filmowym a energicznym występem na scenie koncertowej jest ogromna. Deivis sam przyznaje, że choć doświadczenie teatralne bardzo mu pomogło, to kino wymaga zupełnie innej specyfiki. „W teatrze wszystko dzieje się tu i teraz, nie ma drugiego dubla. W kinie można kręcić scenę tyle razy, ile potrzeba. To jednak nie oznacza, że jest łatwiej – po prostu inaczej” – mówi artysta.

Szczególnie cenne dla Deivisa było spotkanie z weteranem sceny, Vytautasem Anužiusem. Obserwacja jego pracy i rozmowy na temat zasad panujących na planie otworzyły mu oczy. „Ramūnas (reżyser Ramūnas Cicėnas) ciągle przypominał: ‚To nie teatr, tu trzeba inaczej’. I nagle wszystko zaczęło układać się w całość” – wspomina Deivis.

Jak doszło do tej niespodziewanej propozycji?

Telefon od reżysera Ramūnasa Cicėnasa był błyskawiczny i zaskakujący. „Zadzwonił i zapytał: ‚Czy chciałbyś?’ Odpowiedź była natychmiastowa: ‚Jasne!’” – śmieje się Deivis. Scenariusz trafił w jego ręce, a tydzień później rozpoczął się już proces filmowania.

Ta spontaniczność i szybkość, z jaką potoczyły się wydarzenia, robią wrażenie. Deivis nie miał czasu na długie przemyślenia, ale intuicja podpowiedziała mu, że to szansa, której nie można przegapić. Jak się okazało, była to decyzja, która otworzyła przed nim nowy, fascynujący świat.

Wyzwania, których nie przewidział

Choć Deivis ma już doświadczenie, praca przed kamerą nadal stanowi wyzwanie. Inna dynamika, inne wymagania – wszystko to sprawia, że serce zaczyna bić szybciej, nawet u tak doświadczonego artysty.

Szczególnie intensywne było filmowanie techniką jednego ujęcia. Oznacza to, że najmniejszy błąd skutkuje koniecznością powtarzania całej sceny od początku. „To sprawia, że musisz być niezwykle skupiony” – podkreśla Deivis. Taka presja motywuje do najlepszego wykonania, ale też wyczerpuje psychicznie.

Fizyczne i psychiczne przygotowanie do roli

Rola Domasa, bezwzględnego szefa mafii, wymagała od Deivisa nie tylko umiejętności aktorskich, ale też pewnego przygotowania. „Z bronią jestem za pan brat od dawna, więc dodatkowe szkolenia nie były potrzebne” – mówi z uśmiechem. Cała produkcja była na najwyższym poziomie, co pozwoliło stworzyć prawdziwie wciągający litewski thriller.

Balansowanie między chłodem przestępcy a subtelną wewnętrzną dramą postaci było kluczowe. Deivis unikał tworzenia karykatury, stawiając na realizm. „Najbardziej bezwzględni ludzie często wyglądają zupełnie normalnie. Nie chciałem tworzyć karykatury ani ‚chamstwa’. Wszystko działo się bardzo spokojnie, bez zbędnych ceregieli” – wyjaśnia.

Reżyser z aktorskim zacięciem

Fakt, że reżyser Ramūnas Cicėnas sam jest aktorem, okazał się nieocenionym atutem. Doskonale rozumie dynamikę pracy aktora i potrafi trafnie przekazać swoje wizje. „Sto procent. Doskonale rozumie aktora, wie, jak wyjaśnić, czego chce” – chwali Deivis.

Ich dobra znajomość sprawiła, że Cicėnas często pytał Deivisa o jego wizję sceny. Co ciekawe, pierwszy raz w życiu Deivisowi przyszło przeklinać na planie filmowym, na polecenie reżysera. „W telewizji nigdy bym tego nie zrobił, ale to film, to postać” – tłumaczy.

Niezapomniana scena pełna kurzu

Jedna ze scen szczególnie zapadła Deivisowi w pamięć – długa sekwencja realizowana jednym ujęciem. Samochody, ludzie w hangarze, konfrontacja z aktorem Anužiusem, a na końcu interwencja policji. „Było tam tyle kurzu! Jestem uczulony na kurz, miałem jasny garnitur, starałem się kucać dyskretnie, ale i tak wpadłem twarzą w pył” – wspomina ze śmiechem.

Konieczność powtórzenia sceny trzy lub cztery razy oznaczała też niemałe wyzwanie dla projektantki kostiumów. Czyszczenie i poprawki były na porządku dziennym.

O władzy i odpowiedzialności

W serialu pojawia się cytowana w mediach społecznościowych fraza z ust postaci Deivisa: „władza to korona czy łańcuch?”. Choć sam aktor nie pamięta tej konkretnej kwestii, jego spojrzenie na władzę jest jasne: „Dla mnie władza to odpowiedzialność”.

Wyraża nadzieję, że dzisiejsze społeczeństwo już nie jest tak bardzo obciążone demonami przeszłości, jak przedstawia to serial. „Dzięki Bogu, że nasz kraj uporał się z tymi ‚bogami i demonami’ i teraz idziemy jasną ścieżką” – podsumowuje.

Dlaczego warto obejrzeć „Lėlininkas”?

Litewskich thrillerów kryminalnych nie ma zbyt wiele, a „Lėlininkas” wyróżnia się na ich tle. Gwiazdorska obsada, rzadko spotykana w jednym projekcie, to ogromny atut. Ujęcia w zróżnicowanych lokacjach – od luksusowych domów po surowe hangary – dodają serialowi realizmu i wizualnej atrakcyjności.

„Włożono w to mnóstwo pracy i czasu. Mam nadzieję, że efekt końcowy nie zawiedzie widzów” – mówi Deivis. Serial obiecuje trzymający w napięciu kryminalny thriller, w którym akcja, intryga i nieoczekiwane zwroty fabuły splatają się w fascynującą całość.

Serial „Lėlininkas” to pasjonująca opowieść o świecie przestępczym, gdzie każdy krok może być decyzją o życiu lub śmierci. Obok Deivisa Norvilasa zobaczymy także znane twarze, takie jak Džiugas Grinys, Milda Noreikaitė, Vytautas Medineckas-Ironvytas, Šarūnas Datenis, Donatas Šimukauskas i wielu innych. Czy już zarezerwowaliście sobie czas na tę dawkę emocji?

Przewijanie do góry