Matka z Wilna walczy o prawa syna z niepełnosprawnością. Mija trzeci rok oczekiwania na adaptację mieszkania

Matka z Wilna walczy o prawa syna z niepełnosprawnością. Mija trzeci rok oczekiwania na adaptację mieszkania

Czy państwo naprawdę dba o swoich obywateli z niepełnosprawnościami, czy tylko obiecuje złote góry? Historia Aliony, mieszkanki Wilna, poraża poziomem biurokracji i obojętności, z jakim spotkała się od urzędników. Jej syn, zmagający się z licznymi chorobami, od prawie trzech lat czeka na dostosowanie mieszkania, które według prawa mu się należy. To nie jest odosobniony przypadek – takich historii jest więcej, a one pokazują realne problemy systemu wsparcia.

Trzy lata czekania na łaskę, a nie na pomoc

Aliona Traška od 2023 roku zabiega o to, by jej 18-letni syn, cierpiący na autyzm, padaczkę, astmę oskrzelową i alergiczny nieżyt nosa, mógł komfortowo i bezpiecznie mieszkać we własnym domu. Choć urzędnicy z Centrum Wsparcia Społecznego sami przyznali, że potrzeby są pilne – konieczna jest adaptacja łazienki i toalety, montaż zamków w oknach i drzwiach, a także instalacja czujników dymu i tlenku węgla – nic nie zostało zrobione.

„Musisz prosić, wykradać to, co z prawnego punktu widzenia należy się twojemu dziecku” – mówi ze łzami w oczach Aliona, opisując swoje poczucie bezsilności wobec urzędniczego marazmu.

Każdy dzień to walka o godność

Z opisów Aliony wynika, że codzienne czynności, takie jak kąpiel, stają się dla niej i dla jej syna, Roberta, prawdziwym wyzwaniem. Syn, mierzący prawie 1,80 m, ledwo mieści się w niewielkiej łazience. Matka musi mu pomagać w każdej czynności, co jest nie tylko fizycznie wyczerpujące, ale i odbiera mu poczucie samodzielności.

Powoli zbliżające się pełnoletność Roberta tylko potęguje tę frustrację. Im więcej czasu mija, tym bardziej jasne staje się, że państwo, które powinno wspierać takie rodziny, zdaje się ich zawodzić na całej linii.

Systemowe problemy: dlaczego pomoc nie dociera?

Historia Aliony nie jest odosobniona. Ričardas Dubickas, obrońca praw osób z niepełnosprawnościami, który sam przez trzy lata walczył o rampę ułatwiającą wjazd do mieszkania, potwierdza, że takie sytuacje to norma. Podkreśla, że długie oczekiwanie na adaptację mieszkań to dowód na wstydliwe zaniedbania na poziomie państwa.

Co stoi za tymi opóźnieniami? Urzędnicy z Wydziału Opieki Społecznej tłumaczą, że problemem są przetargi na wykonanie remontów. Podają, że w ubiegłym roku nie zgłosił się żaden wykonawca do czterech przetargów na remonty, a do pięciu konkursów projektowych zgłosiły się firmy, z czego cztery zostały rozstrzygnięte.

Bariery nie tylko biurokratyczne

Jednak Aliona odkryła inną przyczynę niechęci wykonawców. Okazuje się, że firmy boją się skomplikowanych, biurokratycznych wymogów stawianych przez samorząd. Twierdzą, że nawet najmniejsze odstępstwo od przepisów może skutkować odmową zapłaty za wykonaną pracę. To tworzy błędne koło: państwo chce spełnić wymogi, ale jednocześnie stawia tak wysokie progi, że wykonawcy wolą się wycofać.

„Jeśli widzisz, że system nie działa, te wymagania, wszystko – zmień to. A nie 'nie działa i dobrze’, i czekamy dalej” – apeluje Dubickas, wskazując na potrzebę fundamentalnych zmian w podejściu do tego problemu.

Co dalej? Nadzieja czy kolejna obietnica?

W obliczu narastającego oburzenia, samorząd zapowiedział, że remontami będzie mogła zająć się miejska spółka. Jednak w kolejce na adaptację mieszkań w Wilnie czeka już prawie trzysta pięćdziesiąt osób. Czy to rozwiązanie okaże się skuteczne, czy tylko kolejną próbą zatuszowania systemowych problemów? Aliona zapowiada, że się nie podda i będzie walczyć do końca o prawa swojego syna. Jej determinacja jest dowodem na to, jak wielką siłę ma miłość rodzicielska w starciu z niedoskonałościami systemu.

A jak Ty oceniasz sytuację osób z niepełnosprawnościami w Polsce? Czy Twoim zdaniem państwo zapewnia im odpowiednie wsparcie?

Przewijanie do góry