Czy wiesz, że nawet najlepsze zabezpieczenia mogą okazać się bezwartościowe w obliczu sprytnego złodzieja? Historia z Wilna mrozi krew w żyłach, pokazując, jak iluzoryczne może być nasze poczucie bezpieczeństwa. Po niezwykle kosztownej kradzieży biżuterii, właścicielka salonu „v2o” podzieliła się gorzkimi przemyśleniami na temat działania firm ochroniarskich, które miały zapewnić jej spokój.
To, co wydarzyło się 5 grudnia zeszłego roku, na zawsze odcisnęło piętno na właścicielce wileńskiego salonu biżuterii „v2o”. Włamano się do jej lokalu przy ulicy Aukštaičių i padli łupem unikalne precjoza o wartości 250 tysięcy euro. Chociaż ubezpieczenie pokryło część strat, reszta pochłonęła niemal cały zysk firmy. Ale największy zawód spotkał ją ze strony firmy ochroniarskiej, której usługi miały być gwarancją bezpieczeństwa.
„Złodziej miał smak i inteligencję”
V. Orkinė, założycielka prestiżowego salonu, w emocjonalnym wpisie na Facebooku opisała przebieg zdarzeń, a właściwie ich brak reakcji ze strony ochrony. Włamywacz, niczym postać z filmu akcji, wyważył drzwi i selektywnie zabrał najcenniejsze dzieła sztuki, mieszcząc je w plecaku. Następnie zniknął, pozostawiając po sobie zniszczenie i niedowierzanie.
Alarm wył, ale to nie powstrzymało intruza. To, co najbardziej wstrząsnęło właścicielką, to reakcja firmy ochroniarskiej „Argus”. Ekipa przybyła na miejsce dopiero po 11 minutach. Jak relacjonuje V. Orkinė, funkcjonariusze krążyli wokół wybitych drzwi, robiąc zdjęcia, zamiast natychmiast podjąć działania.
Co zniknęło z salonu?
Wśród skradzionych przedmiotów znalazły się wyjątkowe, często jedyne w swoim rodzaju dzieła znanych artystów, takich jak Alex Šepkus NY, Audrius Krulius, Agnetė Bugytė, Jaume Labro, ASR jewels oraz autorskie prace samej V. Orkinė. Kradzież miała miejsce tuż przed świętami, kiedy salony jubilerskie zwykle gromadzą największą ekspozycję, co dodatkowo potęguje stratę.
Strategiczne podejście złodzieja do wyboru biżuterii i czasu kradzieży świadczy o jego dogłębnym przygotowaniu. Wybrał moment, gdy salon był najpełniej zaopatrzony, co dla przedsiębiorcy było kluczowe w kontekście świątecznych obrotów.
Gorycz po stracie i lekcja na przyszłość
Ubezpieczenie, choć znacząco pomogło, zrekompensowało jedynie 79% wartości. Pozostałe straty, pomimo uregulowania wszelkich zobowiązań wobec artystów, praktycznie pochłonęły cały przyszłoroczny zysk firmy. Do tego dochodzą straty pośrednie: brak wpływów podatkowych dla państwa i utracony zysk firmy.
Niewyspane noce i utracone poczucie bezpieczeństwa to tylko część emocjonalnych skutków kradzieży. V. Orkinė podkreśla, że obecnie inwestuje w dodatkowe środki ochrony, aby odzyskać utracone poczucie bezpieczeństwa. Zdaje sobie sprawę, że można było zrobić więcej wcześniej, ale „patrzeć wstecz jest łatwiej”.
- Zachęta do audytu bezpieczeństwa: Właścicielka apeluje do wszystkich o przegląd swoich środków ochrony, zarówno osobistej, jak i domowej, a także o analizę umów z firmami ochroniarskimi.
- Ostrożność na rynku wtórnym: Prosi o informowanie, jeśli ktoś natknie się na nieoficjalną sprzedaż dzieł wymienionych artystów, szczególnie tych pochodzących z USA.
- Bezpłatne sprawdzenie autentyczności: Zaprasza do salonu osoby, które mają wątpliwości co do autentyczności kupionej biżuterii, oferując bezpłatną weryfikację.
Choć nasz kraj jest bezpieczny, pojawiają się w nim „nikczemnicy”. V. Orkinė ma nadzieję, że uda się odnaleźć sprawców, a tym, którzy pomogą w schwytaniu przestępców, obiecuje wdzięczność.
Reakcja firmy ochroniarskiej: „Działaliśmy zgodnie z umową”
Skontaktowaliśmy się z firmą ochroniarską „Argus”, aby uzyskać jej stanowisko. Rzeczniczka prasowa, Justina Ignatavičienė, zapewniła, że w sytuacji doszło do pełnego przestrzegania zapisów umowy i standardowych procedur.
Firma tłumaczy, że informacje o lokalizacji ekip szybkiego reagowania są poufne ze względów bezpieczeństwa. Ekiipy rotują, aby zapewnić jak najszybsze dotarcie na miejsce zdarzenia.
Analiza danych i procedury
Według danych firmy, operator centralnego systemu monitorowania natychmiast po otrzymaniu informacji o potencjalnym włamaniu skontaktował się z policją. Następnie, zgodnie z procedurami, przekazywano informacje o postępach i czekano na przybycie odpowiedzialnej osoby z salonu.
Przedstawiciel grupy szybkiego reagowania na miejscu zdarzenia przeprowadził wstępne oględziny, zabezpieczył teren, sfotografował sytuację i przekazał zebrane informacje do centralnego punktu. To standardowa procedura mająca na celu dokumentację zdarzenia i zachowanie dowodów.
Firma podkreśla, że traktuje każde zdarzenie poważnie i analizuje je pod kątem możliwości usprawnienia procesów. „Jesteśmy otwarci na konstruktywny dialog” – zapewniła rzeczniczka.
Śledztwo w toku
Prokuratura Rejonowa w Wilnie prowadzi śledztwo w sprawie kradzieży, jednak na razie nie zatrzymano żadnych podejrzanych. Prokurator Teresa Harnikienė poinformowała, że prowadzone są badania nad różnymi wersjami zdarzeń. W najbliższym czasie obrońca będzie miał możliwość zapoznania się z całością materiałów dowodowych, co może wpłynąć na dalszy kierunek śledztwa.
Czy firma ochroniarska rzeczywiście zadziałała w pełni profesjonalnie, a może właścicielka salonu ma uzasadnione powody do rozczarowania? Podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach.



