Skvernelis: "Nie popełniłem niczego, z czego musiałbym się bać". Czy przyszłość partii jest zagrożona?

Skvernelis: „Nie popełniłem niczego, z czego musiałbym się bać”. Czy przyszłość partii jest zagrożona?

Po dniach ciszy i spekulacji, Saulius Skvernelis przerwał milczenie. Jego gabinet w Sejmie stał się celem rewizji przeprowadzonych przez KST. Polityk unikał kontaktu, milcząc przez wiele godzin. Teraz jednak postanowił uchylić rąbka tajemnicy, revealing, że nie popełnił niczego, co mogłoby go kompromitować. Ale co to oznacza dla przyszłości jego partii?

Koniec milczenia: Co naprawdę wydarzyło się w gabinecie?

W poniedziałek rano powietrze w Sejmie gęstniało od napięcia. Służba ds. Badań Specjalnych (KST) przeprowadziła rewizję w gabinecie znanego polityka, Sauliaus Skvernelisa. Przez długi czas polityk był nieuchwytny, wyłączając telefon i unikając kontaktu z mediami. Dopiero po południu udało się go „złapać” w kuluarach parlamentu.

„Nie mogę nic opowiedzieć”, ale…

Pierwsze deklaracje Skvernelisa były zdawkowe: „Nie mogę nic opowiedzieć, ponieważ podpisałem zobowiązanie do zachowania milczenia.” Zapytany o szczegóły rewizji – czy dotyczyła tylko gabinetu, czy również jego domu – polityk zasugerował, że wnioski można wyciągnąć samodzielnie, dodając tajemniczo: „Policja była nie tylko w moim gabinecie.”

Spokój z „czystym sumieniem” czy przygotowanie do walki?

Mimo napiętej sytuacji, Skvernelis zapewnił o swoim wewnętrznym spokoju: „Jestem spokojny. Nie zrobiłem niczego bezprawnego. Służby wykonują swoje czynności.” Polityk zdystansował się od teorii o politycznym prześladowaniu, podkreślając szacunek dla pracy organów ścigania. „W państwie prawa będziemy bronić się środkami prawnymi”.

Co ciekawe, rewizje objęły również gabinet konserwatysty Kaziego Starkevičiusa. Lider konserwatystów, Laurynas Kasčiūnas, ogłosił, że Starkevičius zawiesza członkostwo w partii.

Przyszłość przywódcy partii: Czy lider „Zjednoczonej Litwy” będzie musiał ustąpić?

Pytanie, które naturalnie nasuwa się samo: co dalej z Sauliusem Skvernelisem, który jest również przewodniczącym partii „Zjednoczona Litwa”? Polityk przyznał, że jeszcze nie zdążył przetrawić emocji. „Naprawdę mówię, że nie zrobiłem niczego, czego musiałbym się bać lub co musiałbym powstrzymać.”

Co do swojej nietykalności, polityk wyraził nadzieję, że nie będzie musiał z niej rezygnować, bo „nie ma się czego obawiać”. Jednakże, jeśli zajdzie taka potrzeba, nie zamierza się za nią ukrywać.

Skvernelis żartobliwie stwierdził, że teraz okaże się, czy partia „Zjednoczona Litwa” jest partią „jednego człowieka”, czy nie. „Naprawdę nadal jestem odpowiedzialny za partię, kiedyś będziemy mieli posiedzenie zarządu, a kwestie reputacyjne, niezależnie od tego, że obecny status nie jest taki, aby trzeba było podejmować pewne działania, widocznie szkody dla reputacji już zostały wyrządzone tymi działaniami i w każdym przypadku przeciwnicy polityczni będą tego wykorzystywać.”

Czy warto na to pozwolić, czy nie, uważa, że omówią i on podejmie decyzje. „Wszystko ma swój początek, wszystko ma swój koniec.” Czy będzie musiał zrezygnować z pozycji lidera partii? Skvernelis stwierdził, że w życiu wszystko jest możliwe i powtórzył swoją frazę o początku i końcu wszystkiego.

Spekulacje – czy to broń przeciwko rywalom politycznym?

W korytarzach Sejmu od razu pojawiły się głosy, że władza i Prezydencja mogły uderzyć w Skvernelisa z powodu jego wysokich notowań, które przewyższają nawet prezydenta Gitana Nausėdę.

„Wiecie, mógłbym teraz mówić, że wszedłem na pierwsze miejsce i wszyscy na mnie napadli. Naprawdę nie. Myślę, że (organy ścigania – Lrytas) wykonują swoją pracę. Mam nadzieję, że ta praca zostanie wykonana skrupulatnie i uczciwie. Wątpliwościom, podejrzeniom i czemuś jeszcze nie można opierać się na założeniach, na opiniach. Zapewne rozumiecie, że to nie jest przyjemna sprawa, ale takie jest życie” – powiedział Skvernelis.

Szczegóły rewizji: Co zostało zabrane?

Skvernelis przyznał, że nie rozmawiał z K. Starkevičiusem ani nie miał z nim nic wspólnego. „Ponieważ nie mam jeszcze ani internetu, ani telefonu, wciąż ładuję, więc nie znam szczegółów tego, co zostało opublikowane” – podkreślił polityk.

Zapytany, czy skonfiskowano jego telefon i komputer, Skvernelis ponownie powątpiewał, czy może to powiedzieć, ale dodał, że telefon już ma. „Wszystkie wnioski wyciągacie sobie sami, ale na razie nie mam żadnych pytań,” odpowiedział Skvernelis, zapytany, czy rewizje są związane z działaniami jego lub jego byłej doradczyni Agnės Silickienės.

„Nie mogę komentować, ale wyciągajcie wnioski” – powtórzył polityk, zapytany ponownie, czy dotyczy to jego doradczyni.

„Na razie mogę zapewnić, że nie jestem skorumpowany. Moje sumienie jest czyste, nie popełniłem żadnych przestępstw.”

Twoja opinia jest ważna!

Czy uważasz, że rewizje w gabinetach polityków to standardowa procedura czy celowe działanie mające na celu osłabienie opozycji? Podziel się swoją opinią w komentarzach poniżej!

Przewijanie do góry