Kiedy kilka tygodni temu Indrė Burlinskaitė-Vaisieta ogłosiła diagnozę białaczki, wielu z nas poczuło wzruszenie. Teraz, gdy influencerka wróciła do domu po leczeniu w kowieńskich klinikach, dzieli się swoimi przemyśleniami na temat chemioterapii. Jej słowa o wyglądzie po leczeniu wywołały prawdziwe poruszenie. To właśnie teraz powinieneś dowiedzieć się, jak zmieniło się jej życie i co najbardziej ją zaskoczyło.
Powrót do domu po ciężkim leczeniu
Po kilku tygodniach leczenia w kowieńskich klinikach, Indrė Burlinskaitė-Vaisieta powróciła do domu. Dzieli się swoimi wrażeniami z powrotu do własnego, bezpiecznego azylu.
„Próbuję zebrać trochę energii, bo momentami jest, a potem trochę opada, wtedy chce mi się położyć, odpocząć. Jednocześnie chcę się cieszyć, że jestem w domu i, jak wielu z Was pisało, wydaje się, że w domu wszystko, nawet ściany leczą. Wczorajszy wieczór w domu był bardzo przytulny. Wróciliśmy z mężem wieczorem ze szpitala. Przyjaciele zadbali o absolutnie wszystko – dom posprzątany, okna wymyte, kwiaty postawione, prezenty i niespodzianki od rodziców Liudasa i mojej mamy.”
Szpitalne życie vs. powrót do rzeczywistości
Indrė wspomina, że pobyt w szpitalu był prosty – leżenie, podawanie leków i posiłki. Teraz, gdy jest w domu, musi samodzielnie zarządzać swoim leczeniem.
„Wiecie, w szpitalu wszystko było bardzo proste – leżysz, przynoszą Ci leki, zakładają kroplówki, śniadanie, obiad. Wszystko jest już uregulowane – pozostaje tylko połknąć lekarstwa, poleżeć i spać.
Ale leczenie musi trwać konsekwentnie, nieprzerwanie, więc faktycznie każdego dnia w domu muszę przyjmować podobne dawki leków doustnych i dożylnych. Dzisiaj główną rzeczą, którą zrobiłam po przebudzeniu rano, było ułożenie planu żywieniowego, aby były trzy normalne posiłki i dwie dodatkowe przekąski. Liudas kupił takie pudełko, w którym planuję wszystkie moje leki, żeby na pewno wszystko zostało wypite.”
Chemioterapia i obawy o wygląd
Chociaż Indrė cieszy się z powrotu do domu, nie zapomina o czekającym ją leczeniu. Najbardziej emocjonuje ją jednak wizja zmian w wyglądzie, zwłaszcza utraty włosów.
„Wróciłam do domu i wydaje się, że mogłabym trochę odpocząć, cieszyć się, ale żyję myślą, że tak szybko, jak wszystko zaczęło się, tak szybko potrwa i jak najszybciej się skończy. Z niecierpliwością czekam na moją drugą chemioterapię, której planowana data to 12 czerwca.
Teraz ten okres jest bardzo ważny – 2 tygodnie do chemioterapii. Oprócz tego, że będę musiała dbać o siebie, unikać miejsc publicznych, spać, jeść, będę musiała stale wykonywać badania krwi i monitorować jej wskaźniki, aby były dobre.”
Szok związany z utratą włosów
Indrė przyznaje, że jedno z najtrudniejszych doświadczeń związanych z chemioterapią dotyczy jej włosów. Obawia się, jak będzie wyglądać po leczeniu.
Mówiąc, influencerka wspomniała, że obserwatorzy coraz częściej pytają ją o wpływ chemioterapii na jej włosy.
„Wielu Was boi się mnie pytać o włosy – nie bójcie się, możecie śmiało pytać. Na dzień dzisiejszy pogodziłam się ze wszystkim i wiem, że nic się nie zmieni. Chociaż faktycznie, kiedy dowiedziałam się, jaka jest moja choroba, moją prośbą było zrobienie czegoś, by zachować włosy. Prawdę mówiąc, byłam w szoku, gdy dowiedziałam się, jak będę wyglądać później. Wiem, że nie uda mi się zachować włosów. Pierwsza chemia ich jeszcze nie zabiła – moje włosy są mocne, ale bardzo osłabione.
Wydaje się łatwo powiedzieć, że włosy odrosną. Wszyscy w tej sytuacji rozumieją, ale przecież włosy to kobiecość. Całe życie lubię o siebie dbać, więc ten krok z pewnością będzie trudny, nie wątpię.”
Siła wsparcia i samoakceptacja
Indrė podkreśla, że ogromne wsparcie od bliskich i fanów pomogło jej zaakceptować nadchodzące zmiany i dodało jej sił.
„Ale przyznam, że kiedy stałam się odważniejsza, kiedy przestałam bać się zmian w moim wyglądzie – wtedy, gdy ogłosiłam tę wiadomość publicznie i otrzymałam od Was bezgraniczne wsparcie. To wsparcie stało się dla mnie motywacją. Zrozumiałam, że zaakceptujecie mnie taką i inną” – uśmiechnęła się influencerka.
Czego nauczyliście się od Indrė w tej trudnej sytuacji? Jak radzicie sobie z zewnętrznymi zmianami podczas choroby?



