Słyszałeś o tym wyroku? Influencerowi grozi zakaz mediów społecznościowych za szkalowanie burmistrza

Słyszałeś o tym wyroku? Influencerowi grozi zakaz mediów społecznościowych za szkalowanie burmistrza

Wiadomości, które właśnie docierają z sali sądowej, mogą wstrząsnąć nawet najbardziej stoickimi. Zastanawiasz się, jak daleko można się posunąć w publicznej krytyce, zanim przekroczy się granicę prawa? Okazuje się, że wolność słowa ma swoje konsekwencje, a pewien znany influencer może się o tym niedługo boleśnie przekonać. Proces, który właśnie się toczy, pokazuje, jak poważne mogą być zarzuty: zniesławienie, bezczeszczenie sądu, a nawet ujawnianie tajemnic śledztwa. Dowiedz się, co dokładnie jest stawką i dlaczego jego przyszłość w internecie wisi na włosku.

Afera zburmistrzem w tle

Wszystko zaczęło się od głośnych oskarżeń, które padły na platformie Facebook. Mieszkaniec Jonawy, niejaki A. Lobovas, opublikował posty, w których zarzucił lokalnemu burmistrzowi M. Sinkevičiusowi udział w porwaniu małoletniej dziewczynki, sprzedaży dziecka na organy i zgarnięciu za to 20 tysięcy euro.

Burmistrz natychmiast i kategorycznie zaprzeczył tym zarzutom, stając się w tej sprawie stroną pokrzywdzoną. Sytuacja szybko nabrała tempa, a sprawa trafiła do sądu, gdzie prokurator przedstawił swoje żądania.

Żądania prokuratury: surowe ograniczenia

Prokurator Artūras Bužavas zażądał dla A. Lobova kary ograniczenia wolności w wymiarze dwóch lat. Co to oznacza w praktyce?

  • Nakaz pozostania w domu w godzinach od 22:00 do 6:00.
  • Obowiązek uczestnictwa w programach korekty zachowań.
  • 100 godzin prac społecznych w placówkach opieki społecznej.

Ale to nie wszystko. Prokurator, biorąc pod uwagę fakt, że oskarżony wielokrotnie łamał prawo i że przestępstwa wiążą się z jego aktywnością w mediach społecznościowych, zaproponował dodatkowe, bezprecedensowe środki. Chodzi o zakaz publikowania i komentowania postów na wszelkich platformach społecznościowych, takich jak Facebook, YouTube, Instagram, TikTok, WhatsApp, X czy LinkedIn, przez cały okres trwania kary.

Adwokat pokrzywdzonego: „Wykorzystuje ogromną widownię”

Prawnik reprezentujący M. Sinkevičiusa oraz innych pokrzywdzonych, Dominykas Varnas, w pełni poparł żądania prokuratury. Zwrócił uwagę na skalę oddziaływania A. Lobova w internecie – ponad 57 tysięcy obserwujących na Facebooku i 55 tysięcy na TikToku. Według niego, oskarżony świadomie szerzy informacje, chcąc osiągnąć jak najszerszy zasięg.

A. Lobovas zarzucał burmistrzowi korupcję i twierdził, że dwa lata temu z domu pewnej matki z trójką dzieci został potajemnie zabrany jedno dziecko, oczywiście bez wiedzy rodzicielki, która akurat wyjechała rodzić czwarte. Tłumaczył, że dziecku przez dziewięć miesięcy nie pozwolono na kontakt z matką ani babcią.

Co na to obrona? „Twórca opinii, nie oszczerca”

Adwokatka A. Lobova, Kristina Palienė, ma zupełnie inną perspektywę. Twierdzi, że jej klient jest opiniotwórcą, artystą i twórcą sztuki, który informuje społeczeństwo o ważnych wydarzeniach. Jego sposób myślenia jest, jej zdaniem, nietypowy i nie miał on na celu nikogo oszukać.

Podkreśla, że jej klient już teraz pomaga ludziom w krytycznych sytuacjach i angażuje się w działalność społeczną. Zaskakuje ją propozycja prac społecznych w placówkach opieki, a zakaz publikowania w social mediach uważa za nieskuteczny, gdyż treści szkodliwe są zazwyczaj blokowane przez administratorów.

Osobiste zeznania oskarżonego

A. Lobovas w swoim ostatnim słowie przed sędzią określił się jako zwykłego człowieka, artystę i tatuażystę. Przyznał, że zaczął „wojnę z łotrami” po tym, jak jego własne dziecko zostało sprzedane 19 lat temu. Tłumaczył, że walczy o prawdę, choć nie potrafi „mówić językiem kodeksów”.

Twierdził, że jego głównym celem jest walka o dobro dzieci, czego przykładem są sytuacje, w których dzięki jego inicjatywie dzieci były odbierane matkom uzależnionym od alkoholu.Rodzina i dziewczynka wspomniane w sprawie mają pochodzić z niższych sfer społecznych, a on widział, że ludzie ci potrzebowali pomocy.

Zapewnił, że burmistrz był obojętny, dlatego on zaczął tę „wojnę”. Twierdzi, że robi wszystko, jak on to sobie wyobraża, żyjąc wśród ludzi, którzy pod koniec miesiąca nie mają pieniędzy. Postawił się w roli obrońcy rodziny, twierdząc, że sąd powinien użądać przeprosin od burmistrza za to, co jej wyrządził.

Sąd ogłosi sądny wyrok 21 kwietnia. Warto przypomnieć, że A. Lobovas był już w przeszłości karany siedmiokrotnie, m.in. za udział w zamieszkach pod Parlamentem Litwy.

Co myślisz o tej sytuacji?

Czy uważasz, że wolność słowa powinna być ograniczana w taki sposób? Gdzie leży granica między uzasadnioną krytyką a zniesławieniem? Podziel się swoją opinią w komentarzach!

Przewijanie do góry