Czy sztuka może być oderwana od polityki? Właśnie stanęliśmy przed tak drastycznym przykładem, że odpowiedź wydaje się oczywista. Rosja, po niemal dwóch latach brutalnej inwazji na Ukrainę, otwiera swój pawilon na prestiżowym Biennale w Wenecji. Decyzja ta wywołała falę oburzenia, a litewski minister spraw zagranicznych nazwał to „czerwonym dywanem dla ciemnej dyplomacji kulturalnej”. Zastanówmy się, dlaczego ten ruch jest tak problematyczny i co to mówi o sztuce w czasach konfliktu.
„Z mordercą nie ma powrotu do normalności”
Litewski szef dyplomacji, Kęstutis Budrys, nie owijał w bawełnę. Na platformie X (dawniej Twitter) ostro skrytykował decyzję o umożliwieniu Rosji powrotu na międzynarodową scenę artystyczną. Jego słowa uderzają celnie: „Z mordercą i terrorystą nie może być mowy o powrocie do normalnych relacji. Rosja kontynuuje na pełną skalę wojnę przeciwko Ukrainie, suwerennemu państwu, niemal każdego dnia i każdej nocy ostrzeliwuje i bombarduje miasta, zabija, niszczy i terroryzuje życie cywilów.”
Uosobienie „ciemnej dyplomacji kulturalnej”
Dla wielu, w tym dla Ministra Budrysa, umożliwienie Rosji prezentacji jej kultury w tym momencie jest równoznaczne z przymykaniem oczu na okrucieństwa. Użyte przez niego określenie „czerwony dywan dla ciemnej kulturalnej dyplomacji Rosji” doskonale oddaje skalę problemu. Sztuka, która powinna być przestrzenią dialogu i refleksji, staje się narzędziem do legitymizacji działań reżimu.
Rosyjski pawilon: „Drzewo zakorzenione w niebie”
Tej wiosny, wraz z rozpoczęciem Biennale, Rosja zaprezentuje wystawę zatytułowaną „Drzewo zakorzenione w niebie” (ros. „Дерево, укоренившееся в небе”). Według doniesień medialnych, ma ona skupić się na udziałem ponad 50 młodych filozofów, muzyków i poetów z Rosji i innych krajów. Choć nazwa może brzmieć poetycko, w kontekście obecnej sytuacji nabiera zupełnie innego, niepokojącego znaczenia.
Oficjalna narracja vs. rzeczywistość
Michaił Szwydkoj, specjalny przedstawiciel prezydenta Rosji ds. współpracy kulturalnej, twierdzi, że kraj ten „nigdy nie wycofał się z Biennale w Wenecji”. Sugeruje, że dotychczas pawilony były często współorganizowane z „przyjaciółmi z Ameryki Łacińskiej” lub funkcjonowały jako centra edukacyjne. Ta narracja próbuje umniejszyć znaczenie wojny i odciąć rosyjski udział od politycznych konsekwencji. Jednakże, przy obecnym stanie rzeczy, trudno uwierzyć w niewinność tej sytuacji.
Organizatorzy Biennale z kolei twierdzą, że to same państwa decydują o swoim udziale, a nie organizacja imprezy. Taka postawa, choć formalnie poprawna, budzi wątpliwości etyczne. Czy nie jest to łatwe uchylanie się od odpowiedzialności za proces decyzyjny?
Co to oznacza dla sztuki i społeczeństwa?
Biennale w Wenecji, założone w 1895 roku, to najstarsza i prawdopodobnie najbardziej prestiżowa międzynarodowa wystawa sztuki współczesnej. Jej celem jest promowanie dialogu międzykulturowego, odkrywanie nowych talentów i prezentacja najnowszych trendów w sztuce. Obecność Rosji na tej platformie, w obecnym kontekście, stawia pod znakiem zapytania idealistyczną wizję sztuki jako siły jednoczącej.
Warto pamiętać, że odłączenie sztuki od kontekstu politycznego jest trudne, jeśli nie niemożliwe. Szczególnie wtedy, gdy zaangażowane państwo aktywnie prowadzi działania wojenne, naruszając wszelkie normy międzynarodowe. Umożliwienie Rosji otwarcia pawilonu może być odebrane jako milczące przyzwolenie na trwającą agresję, a nawet jako forma wsparcia dla reżimu, który próbuje wybielić swoje oblicze na arenie międzynarodowej.
Praktyczny wymiar kulturalnej dyplomacji
W tej sytuacji zastanawiamy się, jak dalej postępować z rosyjską kulturą i artystami? Czy powinniśmy bojkotować wszystko, co pochodzi z Rosji? A może powinniśmy wspierać tych artystów, którzy otwarcie sprzeciwiają się wojnie i cenzurze? To niezwykle trudne pytania, na które nie ma prostych odpowiedzi.
Jedno jest pewne: powrót Rosji na weneckie Biennale wzbudził gorącą debatę i z pewnością będzie jednym z najbardziej kontrowersyjnych punktów tej edycji wydarzenia. Zastanawiam się, jakie będą dalsze konsekwencje tej decyzji dla reputacji zarówno samego Biennale, jak i dla przyszłości rosyjskiej sztuki na świecie.
A Ty, co sądzisz o udziale Rosji w tegorocznym Biennale w Wenecji? Czy sztuka powinna być całkowicie oddzielona od polityki?



