Czy kiedykolwiek czułeś, że świąteczna magia przychodzi zbyt późno? Wiele osób odkłada radość przygotowań na ostatnią chwilę, ale Monika Marija Paulauskaitė ma na to zupełnie inny sposób. Piosenkarka wyznaje, że jej miłość do świąt jest tak wielka, że zaczyna je celebrować na długo przed nadejściem grudnia. Jej nowa piosenka „Vienas namuos” to nie tylko melodia, ale zaproszenie do stworzenia własnych, ciepłych tradycji, które będą towarzyszyć nam każdego roku.
Świąteczna tradycja Moniki Mariji: Zaczyna się już w listopadzie
Dla wielu z nas Święta Bożego Narodzenia to czas gromadzący rodzinę i przynoszący spokój. Jednak czy wiesz, że można tę atmosferę budować znacznie wcześniej? Monika Marija od ponad dekady podtrzymuje niezwykłą tradycję, która pozwala jej w pełni zanurzyć się w świątecznym nastroju. Już 1 grudnia, czyli na długo przed Wigilią, włącza album Michaela Bublé z orkiestrowymi kolędami i słucha go codziennie. To jej osobisty sposób na odliczanie i wprowadzanie się w odpowiedni klimat.
„Jestem po prostu szalona na punkcie tych wszystkich świąt, zawsze zaczynam bardzo wcześnie je obchodzić, dekoruję dom i od około 10 lat mam szczególną tradycję – 1 grudnia włączam świąteczny album Michaela Bublé nagrany z orkiestrą i słucham go codziennie przez cały miesiąc. W tym roku pomyślałam, że w litewskiej scenie muzycznej brakuje nam takich świątecznych tradycji, dlatego postanowiłam napisać swoją piosenkę. Moim głównym celem jest to, aby młodsza publiczność stworzyła własną tradycję i ten utwór rozbrzmiewał w ich grudniu” – opowiada Monika Marija.
Piosenka „Vienas namuos” – narodziny świątecznego hitu
Historia powstania utworu „Vienas namuos” jest równie fascynująca co sama melodia. Zazwyczaj przygotowania do świątecznego hitu zaczynają się latem, ale Monika Marija wpadła na pomysł stworzenia nie jednej, a całej mini świątecznej płyty. Ponieważ do tegorocznych świąt mogła przygotować tylko kilka utworów, postanowiła, że jej album będzie powstawał przez kilka lat, a przed każdymi świętami będzie wydawać po jednym lub dwa nowe utwory.
„Świąteczny nastrój zaczęłam „łapać” już jesienią, kupowałam miskę mandarynek, zakładałam ciepłe skarpety z reniferami, włączałam jakiś świąteczny film, dekorowałam dom lampkami… Więc Święta przyszły do mojego domu już w październiku. A kiedy pytają mnie, czym te piosenki różnią się od innych tematycznych utworów albo co jest w nich dla mnie wyjątkowe, mogę odpowiedzieć, że są bardzo bliskie mojej osobowości, mojemu wyobrażeniu o świętach” – mówi artystka.
Więcej niż tylko piosenka: „Vienas namuos” z teledyskiem
Do piosenki „Vienas namuos” powstał teledysk, który również nawiązuje do świątecznych tradycji Moniki Mariji. Artystka chciała stworzyć coś kameralnego, z dala od zbędnego blichtru i ozdób. W efekcie, wraz z muzykami, filmowała w przytulnym domowym zaciszu, ubrana w ciepłe, wełniane skarpety.
„Ponieważ w teledysku nie ma choinek ani innych świątecznych atrybutów, piosenkę będzie można słuchać nie tylko w Boże Narodzenie. Mam nadzieję, że ludziom przyniesie nie tylko przytulność, ale i ciepło” – mówi Monika Marija.
Rodzinne tradycje i „Kevin sam w domu”
Zapytana o rodzinne tradycje świąteczne, Monika Marija przyznaje, że nie jest ich wiele, ponieważ dla artystów sceny ten czas jest zazwyczaj bardzo pracowity. Są jednak pewne rytuały, bez których jej święta nie byłyby kompletne – to oglądanie kultowego filmu „Kevin sam w domu” oraz całej serii o „Harrym Potterze”, które kojarzą jej się z zimą.
Jej kolejną tradycją jest to, że dom obowiązkowo musi pachnieć mandarynkami i herbatą cynamonową. A najważniejsze, bez czego nie wyobraża sobie świąt, to wieczór wigilijny spędzony z rodziną. Niezależnie od tego, gdzieby się nie znajdowali, zawsze wracają do domu, co stanowi najpiękniejszą część końca roku.
Monika Marija podkreśla, że ta zima jest dla niej wyjątkowa, ponieważ spędza dużo czasu w studiu nagraniowym, przygotowując wiele specjalnych prezentów dla swoich fanów. A Ty, jaką masz ulubioną świąteczną tradycję, która sprawia, że te dni są dla Ciebie magiczne?



