Drzwi zamknięte: nowe przepisy zamykają 34 apteki w Polsce

Drzwi zamknięte: nowe przepisy zamykają 34 apteki w Polsce

Czy zdarzyło Ci się stanąć przed zamkniętymi drzwiami apteki, gdy pilnie potrzebowałeś leków? Od 1 lipca tego roku w Polsce weszły w życie nowe przepisy dotyczące prawa farmaceutycznego, które mocno namieszały na rynku aptecznym. Z analizy wynika, że już 34 większe apteki musiały zawiesić działalność lub znacznie skrócić czas pracy. Co gorsza, dotkliwie odczuwają to mieszkańcy mniejszych miejscowości, gdzie dostęp do leków staje się prawdziwym wyzwaniem.

Pamiętasz jeszcze czasy, gdy apteki były otwarte szeroko, a o każdej porze dnia można było liczyć na pomoc farmaceuty? Nowe regulacje, nakazujące fizyczną obecność magistra farmacji w aptece przez cały czas jej otwarcia, skutecznie zlikwidowały tę wygodę, zwłaszcza dla placówek działających w regionach. Choć pierwotnie nowe prawo miało ułatwić dostęp do leków, efekty są odwrotne. Wiele aptek, nie mogąc sprostać wymogom kadrowym, decyduje się na drastyczne kroki.

Dlaczego apteki zamykają drzwi? Poznaj prawdziwe powody

Główną przyczyną obecnego kryzysu jest brak wystarczającej liczby farmaceutów. Nowe przepisy znacząco ograniczają możliwość pracy farmaceutów w aptekach, szczególnie tych mniejszych i wiejskich. Wcześniej dopuszczano współpracę z technikiem farmaceutycznym pod zdalnym nadzorem magistra, jednak teraz taka możliwość jest ograniczona jedynie do wsi i miasteczek poniżej 3000 mieszkańców, i to tylko dla farmaceutów z odpowiednim stażem.

To doprowadziło do sytuacji, w której wiele aptek musi pracować na granicy wydolności. Pracownicy wykonują gigantyczne wysiłki, aby utrzymać ciągłość pracy. Rozmawia się z farmaceutami planującymi emeryturę, by zostali dłużej, a urlopy są odwoływane. Sytuację pogarsza fakt, że w Polsce działa wielu farmaceutów w wieku emerytalnym – ponad 420 osób, którzy w każdej chwili mogą zrezygnować z pracy.

Alarmujący spadek liczby godzin pracy

Skutki są widoczne. Od 1 lipca już 34 sieciowe apteki w całej Polsce zawiesiły działalność lub całkowicie się zamknęły. Łączny czas ich pracy w skali tygodnia skrócił się o ponad 4500 godzin, co odpowiadałoby niemal 64 aptekom pracującym na pełen etat. Ponad 150 aptek przestało działać w niedziele, a ten trend wciąż rośnie. W miastach takich jak Zarasy, Paszwal czy Skuod, w niedzielę praca nie jest możliwa w żadnej aptece.

Dla mieszkańców oznacza to realne problemy. Nie ważne, jakie są prawne zawiłości związane z licencjami i zawieszaniem działalności. Kiedy podchodzą do drzwi apteki, a te są zamknięte, po prostu nie mogą zdobyć potrzebnych leków. Jest to niezwykle frustrujące, zwłaszcza dla osób starszych czy przewlekle chorych, dla których regularne przyjmowanie medykamentów jest kluczowe.

Gdzie jest najtrudniej zdobyć leki? Regiony w kryzysie

Problemy z dostępnością leków są najbardziej odczuwalne w takich miejscowościach jak:

  • Birże
  • Kurszeny
  • Nowa Akmenia
  • Pabrade
  • Święciany
  • Święciany-Elize
  • Szwintiany
  • Zarasy
  • Skuody
  • Birsztany
  • Preny
  • Olit
  • Rokiškis
  • Poniiewież
  • Mažeikiai
  • Szawle
  • Pasvalys

W niektórych z tych miejsc, jak Zarasy czy Paszwal, w niedzielę nie działa ani jedna apteka. W Zarasach nawet w sobotę czynna jest tylko jedna apteka, i to tylko do godziny 14:00. Oznacza to konieczność pokonywania sporych odległości w pilnych sytuacjach, co dla wielu osób jest niemożliwe.

Co dalej z polskim rynkiem aptecznym?

Chociaż instytucje rządowe często podkreślają, że w Polsce jest „za dużo aptek”, ignoruje się zdanie społeczeństwa. Badania opinii publicznej jasno wskazują, że dla 91% Polaków ważna jest bliskość apteki, a 75% odczułoby znaczące utrudnienia po jej zamknięciu. Przewaga liczby aptek na 1000 mieszkańców w Polsce nad innymi krajami UE była dotąd postrzegana jako atut – dostępność, wygoda i konkurencja. Niestety, ten trend się odwraca.

Wyjątkiem od reguły są apteki wiejskie i te w małych miasteczkach, które dzięki nowym przepisom w pewnym sensie zostały „uratowane”. Jednakże, w obliczu ogólnopolskiego niedoboru farmaceutów, większe placówki zaczęły „przechwytywać” specjalistów właśnie z tych mniejszych miejscowości. To sprawia, że mieszkańcy regionów tracą dostęp do leków, a farmaceuci zmuszeni są do codziennych, długich dojazdów do pracy.

Czy widzisz, jak nowe przepisy wpływają na Twoją codzienność? Jakie rozwiązanie byłoby najlepsze, aby pogodzić nowe regulacje z potrzebami pacjentów?

Przewijanie do góry