Jak przetrwać w razie wojny: kursy obywatelskiego oporu, o których mało kto wie

Jak przetrwać w razie wojny: kursy obywatelskiego oporu, o których mało kto wie

Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, co byś zrobił, gdyby wybuchła wojna? W obliczu rosnących napięć geopolitycznych, myśl o potencjalnym konflikcie może budzić niepokój. Co gorsza, wielu z nas czuje się całkowicie nieprzygotowanych na takie ewentualności. Okazuje się jednak, że istnieją sposoby na cywilne wsparcie i samoobronę, o których większość Polaków nie ma pojęcia. To wiedza, która może okazać się kluczowa.

Czym jest obywatelski opór w praktyce?

Obywatelski opór to nie tylko walka z bronią w ręku. To szersze pojęcie, obejmujące wszelkie działania podejmowane przez cywilów na rzecz wsparcia armii lub własnej społeczności w sytuacji kryzysowej. Kluczem jest przygotowanie i wiedza, co zrobić w kluczowych momentach.

Komendantury: niewidzialne wsparcie armii

Jednym z proponowanych rozwiązań jest tworzenie tzw. komendantur. Laurynas Kasčiūnas, przewodniczący Komitetu Obrony Narodowej, wyjaśnia, że są to „systemy zaplecza, które wspierałyby wojsko, zajmowały się ochroną grup strategicznych, innej ważnej infrastruktury, walką z grupami dywersyjnymi”.

W komendanturach powstawałyby zespoły o różnej wielkości, gdzie każdy mógłby znaleźć swoje miejsce w obronności kraju. Miałyby one stanowić zaplecze dla państwa i armii. Oprócz byłych żołnierzy, dołączyliby do nich również członkowie Związku Strzeleckiego i inni chętni.

Więcej niż walka

Komendantury to nie tylko przygotowanie do walki zbrojnej. Jak podkreśla Kasčiūnas, obejmują one również „obronę cywilną, usługi medyczne, naukę organizacji wsparcia, walkę w wojnie informacyjnej”.

Andrius Bautronis, były burmistrz rejonu raseiniańskiego, zgadza się, że obywatelski opór to coś więcej niż tylko przygotowanie militarne. „Dla cywilów wystarczą umiejętności zbierania informacji: trzeba umieć śledzić bieżącą sytuację, informować wojskowych, wiedzieć, na co zwrócić uwagę, co zanotować” – twierdzi. Planuje się również wprowadzenie specjalistycznych szkoleń dla instytucji państwowych i związków zawodowych, a nawet posłów.

Przygotowanie od najmłodszych lat

Eksperci przekonują, że obywateli należy przygotowywać do zagrożeń militarnych jak najwcześniej. Propozycje obejmują m.in. obowiązkową służbę wojskową dla poborowych. Litewski Związek Strzelecki szkoli dzieci już od 11 roku życia.

Tadas Venskūnas, zastępca dowódcy Związku Strzeleckiego, uważa, że szkolenia mogłyby być kierowane również do młodszych mieszkańców. „Każdy członek rodziny powinien wiedzieć, co robić w razie wojny, co robić po usłyszeniu syren. Nawet najmłodsze dziecko powinno to wiedzieć. Oczywiście, odpowiedzialność indywidualna powinna z czasem wzrastać, dlatego wiedzę i umiejętności należy stale odświeżać” – podkreśla.

Sekret tkwi w regularności

Venskūnas twierdzi, że aby obywatel był gotowy do obrony ojczyzny, potrzebne są konsekwentne szkolenia. „Młodociani strzelcy przechodzą 4-letnie szkolenie obronne. Aby ukształtować umiejętności, potrzebne są konsekwentne szkolenia, jednorazowe nie wystarczą. Konsekwentne szkolenia mogłyby być kierowane również do szerszego grona społeczeństwa. Ważne, aby były to szkolenia bardziej zorientowane na praktykę, a nie na teorię” – wyjaśnia.

Andrius Bautronis zgadza się z propozycją rozpoczynania przygotowań do wojny już w placówkach oświatowych, jednak podkreśla potrzebę szkolenia również osób, które ukończyły szkołę. „Jeśli zaczynamy prowadzić lekcje obywatelskiego oporu w szkołach, pojawia się pytanie, co robimy z osobami, które już skończyły szkołę. Jak je szkolić, jakie kursy organizować?” – pyta były burmistrz.

Głosy z Europy

Rasa Juknevičienė, członkini Parlamentu Europejskiego, nie popiera lekcji przysposobienia wojskowego w szkołach. „Nie sądzę, żeby w szkołach wprowadzano przysposobienie wojskowe, ale przynajmniej opowiadano o sytuacji, o tym, w jakim regionie żyjemy i co dzieje się obecnie na świecie” – stwierdza.

Europosłanka popiera jednak pomysł Laponii, by podążać ścieżką Finlandii i Izraela i wprowadzić obowiązkową służbę wojskową dla poborowych. Jak twierdzi, przygotowałoby to obywateli nie tylko do wojny, ale i do innych kryzysów. „Człowiek służąc w wojsku, zdobywa podstawy wojskowe, pozbywa się różnych lęków, a zdobyta wiedza przydaje się w innych kryzysach” – mówi z przekonaniem.

Refleksja dopiero po fakcie?

Przez ponad 30 lat niepodległości w Polsce nie stworzono spójnej strategii obywatelskiego oporu. Zdaniem byłego premiera, Gediminasa Kirkilasa, Polska, wstępując do Unii Europejskiej i NATO, czuła się bezpiecznie i nie myślała o takich kursach na poziomie krajowym.

„Nie było szerszych decyzji, bo czuliśmy się bezpiecznie. Jesteśmy bezpieczni dzięki NATO, ale widząc wojnę na Ukrainie, potrzebujemy koncepcji powszechnego oporu. Wiedza obronna może być potrzebna w każdej chwili i trzeba być przygotowanym” – twierdzi G. Kirkilas.

Po rozpoczęciu wojny na Ukrainie, wzrosło zainteresowanie Litewskim Związkiem Strzeleckim. W 2022 roku do Związku Strzeleckiego dołączyło blisko 3 tysiące członków.

W dzisiejszych czasach, kiedy granice stają się coraz bardziej płynne, a zagrożenia realne, umiejętność samoobrony i wsparcia społeczności staje się nie tyle opcją, co koniecznością. Czy jesteś gotów na takie wyzwanie?

Przewijanie do góry