Agresywny nowotwór dopadł ją w wieku 36 lat. Jeden objaw okazał się kluczowy.

Agresywny nowotwór dopadł ją w wieku 36 lat. Jeden objaw okazał się kluczowy.

Wyobraź sobie, że twoje życie, które do tej pory toczyło się normalnym rytmem, w jednej chwili rozpada się na kawałki. Brzmi jak koszmar? Dla 36-letniej Asty z Szawli stało się to brutalną rzeczywistością. Diagnoza była szokująca: agresywny nowotwór mózgu. Tradycyjne metody leczenia przestały działać, a jedyna nadzieja wiąże się z kosztowną terapią, na którą jej rodzina nie może sobie pozwolić. To historia, która porusza do głębi i przypomina, jak kruche jest życie.

Nagle zaczęło boleć. Czy mogła coś zrobić wcześniej?

Asta, mama dwójki dzieci, przez długi czas nie odczuwała większych dolegliwości. Wszystko zaczęło się pod koniec 2021 roku od uporczywego bólu głowy, nasilającego się szczególnie w nocy. Z czasem pojawiło się uczucie pulsowania w głowie. Właśnie wtedy, gdy świat zmagał się z pandemią, jej osobista walka nabierała tempa.

Pierwsze kroki ku prawdzie

Rodzina Asty skontaktowała się z lekarzami, jednak początkowo nie wykonano pogłębionych badań. Dopiero pewnej nocy, gdy ból stał się nie do zniesienia, Asta trafiła na SOR. Tam wykonano tomografię komputerową, która ujawniła przerażającą prawdę – w jej mózgu znajdował się guza. Diagnoza brzmiała jak wyrok: glejak, złośliwy nowotwór mózgu czwartego stopnia.

Tradycyjne metody zawiodły

Po wstępnej hospitalizacji w Szawlach, Astę przetransportowano do klinik w Kownie. Stan wymagał ostrożności – bezpośrednia operacja była zbyt ryzykowna. Zdecydowano się na biopsję i założenie drenu, po czym rozpoczęto chemioterapię i radioterapię. Te metody przez pewien czas pomagały powstrzymać postęp choroby.

Nawrót choroby i nowa, kosztowna droga

Niestety, radość z chwilowej poprawy była przedwczesna. W kwietniu tego roku stan Asty zaczął się ponownie pogarszać. Chemoterapia przestała przynosić oczekiwane rezultaty. Lekarze zaproponowali terapię biologiczną, która jednak nie jest refundowana przez państwo. Oznacza to, że comiesięczne leczenie kosztuje około 800 euro. Ta kwota, przy obecnych dochodach rodziny, jest astronomiczna.

Apel o pomoc w obliczu beznadziei

Asta przyznaje, że nigdy nie sądziła, że będzie musiała prosić o pomoc. Obecnie całą rodzinę utrzymuje mąż, ponieważ ona sama nie jest w stanie pracować. Z uwagą śledzą nowe możliwości leczenia, kontaktując się między innymi z kliniką w Wilnie. Niestety, nie mają pewności co do skuteczności kolejnych terapii, które również wymagają ogromnych nakładów finansowych.

Największym zmartwieniem są dzieci

Miesięczny koszt leczenia to nie jedyny wydatek. Asta martwi się o przyszłość swoich dzieci – 10-letniego syna i 13-letniej córki. To dla nich chce walczyć. Jej obecna sytuacja jest ekstremalnie trudna – są dni, kiedy czuje się na tyle słabo, że nie jest w stanie wstać z łóżka. Dzieci widzą cierpienie mamy i jest im bardzo ciężko.

Jak możesz pomóc?

Rodzina Asty zwraca się z gorącym apelem o wsparcie do wszystkich ludzi dobrej woli. Każda, nawet najmniejsza wpłata, może znacząco pomóc w pokryciu kosztów leczenia i zapewnieniu Asty oraz jej rodzinie lepszej przyszłości. Jeśli chcesz i możesz wesprzeć Astę, darowizny można kierować na poniższe konto:

  • Asta Šlepikienė
  • LT847300010086756993

Asta i jej bliscy z góry dziękują za każdą okazane wsparcie w tym niezwykle trudnym czasie.

Czy ta historia poruszyła Cię tak samo jak nas? Jakie formy wsparcia dla osób w podobnej sytuacji uważasz za najskuteczniejsze?

Przewijanie do góry