W styczniu tego roku polską scenę muzyczną obiegła tragiczna wiadomość o śmierci Vitaliji Katunskytė. W tym trudnym momencie jej córka, Monika, złożyła wzruszającą obietnicę – kontynuować dzieło matki i nie pozwolić, by jej piosenki na zawsze ucichły. Teraz, kilka miesięcy po śmierci artystki, Monika jest gotowa wypełnić tę obietnicę odważnym krokiem.
Vitalija Katunskytė na zawsze pozostanie legendą litewskiej sceny muzycznej. Chociaż jej niepowtarzalny głos już nigdy nie zabrzmi na żywo, jej muzyka ma szansę zyskać nowe życie. Jej córka, Monika Katunskytė, mieszkająca na co dzień w Londynie, postanowiła podjąć rękawicę i kontynuować twórczość matki, ku radości fanów.
Obietnica złożona przy grobie
Monika Katunskytė, głęboko poruszona śmiercią mamy, złożyła jej przy grobie ważną przysięgę. Wiedziała, że droga przed nią będzie trudna, ale silne więzi, łączące ją z matką, dodawały jej sił. Artystka nie chciała, by jej mama odeszła na zawsze, a jej piosenki zostały zapomniane.
Teraz Monika jest gotowa stanąć na scenie i zaśpiewać piosenki, które kochała jej matka. To nie tylko hołd dla Vitaliji, ale także dowód wielkiej odwagi i miłości córki do matki. Monika zapowiedziała swój pierwszy koncert.
Pierwszy koncert w Palandze
Data i dokładne miejsce tego szczególnego wydarzenia zostały podane do wiadomości publicznej. Monika Katunskytė wystąpi w Palandze, w kawiarni „Jūros akis” na ulicy Basanavičius, już 2 czerwca o godzinie 20:00. Towarzyszyć jej będzie saksofonista Remigijus Kraptavičius, który przez 30 lat współpracował z Vitaliją Katunskyte.
Monika podzieliła się swoimi emocjami w mediach społecznościowych: „Nadszedł czas, kiedy muszę zająć miejsce mamy w Palandze. Będę na Was wszystkich czekać. Razem ze mną wystąpi wspaniały saksofonista Remigijus Kraptavičius”.
Pożegnanie z legendą
Pogrzeb Vitaliji Katunskytė, który odbył się 20 stycznia, był niezwykle wzruszającym wydarzeniem. Jedną z pierwszych osób, która przybyła oddać hołd zmarłej artystce, była jej córka Monika, przylatując specjalnie z Anglii. W rozmowie z mediami Monika wspominała ostatnią rozmowę z mamą tuż przed jej odejściem.
„Rozmawiałyśmy o naszych planach. O koncertach świątecznych, letnich, wielkanocnych. Miałam wrócić na Wielkanoc, bo mój syn Arnold ma dopiero 5 lat i jest pierwszoklasistą. Ale wróciłam teraz do takiej sytuacji…” – mówiła ze łzami w oczach Monika.
Wspominała: „Byłyśmy nierozłączne, rozmawiałyśmy sto razy dziennie. Ostatnio zapytałam: 'Mamo, jak się czujesz?’. Zawsze z humorem odpowiadała: 'Trochę tu boli, trochę tam boli, ale damy radę, córeczko’. Kilka godzin później zadzwonił mój syn Kęstutis, krzycząc, że umarła. Nie mogę opisać tego stanu. Mój syn nagrywał telefonem i pytał: 'Mamusiu, co mam robić?’. Ja sama straciłam pamięć – nie pamiętam, jak spakowałam walizkę, jak wsiadałam do samolotu. Pamiętam tylko, jak znalazłam się na Litwie.”
Marzenia Vitaliji
Monika ujawniła, jak silna była jej więź z matką i jakie wspólne plany snuły. „Miałyśmy plany związane z moim powrotem i wspólnymi wyjazdami do Palangi. Mama zarezerwowała dom kultury w Szawlach na koncert świąteczny, na którym miałam wystąpić. Planowałyśmy wspólne duety, ale niestety tak się nie stało,”- wyznała.
Największym pragnieniem Vitaliji było, aby Monika wróciła na Litwę i stanęła na scenie. „Spełnię wolę mamy. Po prostu potrzebuję teraz czasu. Ale nie zawiodę mojej mamusi” – zapewnia Monika.
Ostatnie pożegnanie i hołd
Możliwość pożegnania z Vitaliją Katunskyte była otwarta od piątkowego popołudnia w domu pogrzebowym „Tylos namai” w Szawlach. W niedzielę o 8:00 w katedrze w Szawlach odbyła się msza święta, a o 13:00 artystka została pochowana na cmentarzu Donelaitisa, obok swojej matki.
Monika Katunskytė niedawno podzieliła się swoimi przeżyciami w mediach społecznościowych, poświęcając mamie wzruszające słowa:
- „Mamusiu, płyną łzy. Byłaś moim życiem, powietrzem, wodą, słońcem. Kocham Cię. Dlaczego odebrano mi Ciebie? Odpoczywaj w pokoju.”
- „Mamusiu, wracam do Ciebie!”
Kariera i problemy Vitaliji
Vitalija Katunskytė, urodzona w 1955 roku w Szawlach, była autorką wielu popularnych piosenek, takich jak „Pražydo sodai”, „Aš moteris”, „Tau meluoti negaliu”, „Balta lelija” i innych. Swoją karierę rozpoczęła w młodości, a na scenie spędziła ponad 40 lat. Latem swoimi występami umilała czas mieszkańcom Palangi.
Ostatnio artystka zmagała się z problemami zdrowotnymi. Cierpiała na ucisk nerwu w kręgosłupie, drętwienie nóg, nadwagę i problemy z sercem. Ze względu na wysokie ryzyko, lekarze nie zalecali operacji.
W swoich ostatnich koncertach widywana była siedząca na krześle. Zdawała sobie sprawę z trudności, jakie napotykała, przyznając portalowi tv3.lt: „Teraz żyję w granicach rozsądku. Honoraria, oczywiście, nie są już tak wysokie, trzeba się dostosować. Jestem krytyczna wobec siebie, artystka w pewnym wieku… Mam problemy ze zdrowiem – ucisk na nerw w kręgosłupie, drętwiejące nogi, trudno mi się poruszać. Trudno, co poradzić.”
Dodawała: „Oczywiście, wychodzę na scenę, siadam na stołku barowym i śpiewam. Moi widzowie mówią: 'Vitalija, nie przejmuj się, wielu artystów teraz śpiewa siedząc na stołku barowym’. Przychodzą mnie słuchać, a nie oglądać, czy łatwiej, czy trudniej wchodzę na scenę.”
Piosenkarka żartowała z walki z wagą: „Jak mówię – Bóg dał kobiecie wiele. Że dał głos – dziękuję, nie wiem nawet komu. Ale że tak dużo ciała – to całe życie walczę z wagą. Zorientowałam się już, że może to genetyczne… Robiłam wszystko z tą wagą, operowałam się, miałam założone pasy, prawie umarłam, miałam sepsę, znów wyjęli, znów podniosło. Teraz mniej więcej trzyma się tak samo.”
Mimo trudności, Vitalija doceniała swoich fanów i miłość, jaką ją obdarzyli. „Publiczność pokochała mnie taką, jaka jestem. Dziękuję tym, którzy słuchają moich piosenek, szanują, kochają. Trzeba kochać siebie takim, jakim się jest. Byłoby nudno, gdybyśmy wszyscy ważyli sześćdziesiąt kilogramów. Komu nie podoba się, niech nie patrzy, a ja codziennie dostaję telefony od nieznajomych ludzi, którzy mówią, że tęsknią, kochają, kupują moje płyty,”- mówiła.
Co dalej z muzyką Vitaliji?
MonikaKatunskytė przezwycięża swój ból i smutek. Jej decyzja o kontynuowaniu kariery muzycznej jest odważnym krokiem naprzód, nie tylko dla niej, ale także dla fanów, którzy wciąż cenią twórczość jej matki.
Nadchodzący koncert w Palandze będzie symbolicznym rozpoczęciem nowego etapu. Możemy się spodziewać, że Monika włoży całe swoje serce w to wykonanie, aby uczcić pamięć Vitaliji i zapewnić, że jej piosenki będą żyć wiecznie. Czy wybralibyście się na taki koncert?



