Październik to miesiąc profilaktyki raka piersi. To czas, kiedy dużo mówi się o wczesnej diagnostyce, badaniach i możliwościach leczenia. Ale równie ważne jest, by usłyszeć głosy kobiet – tych, które usłyszały diagnozę i nauczyły się z nią żyć. Jedną z nich jest Inga Černiuk.
Jej podróż przez chorobę uwieczniona na zdjęciach – to nie tylko wizualna opowieść o zmianach w ciele, ale i o sile. Inga wierzy, że te fotografie mogą powiedzieć innym kobietom: choroba to nie koniec. To podróż, którą i ty pokonasz.
Rak piersi: Nie tylko akcja w październiku
Inga podkreśla, że o raku piersi trzeba mówić nie tylko w październiku. Brak regularnych badań to prosty błąd, który może kosztować życie.
„Przyjdzie listopad, przyjdzie kwiecień – a co potem? O chorobie trzeba mówić stale – z przyjaciółkami przy kawie, z koleżankami, z mamami. Jeśli nie mamy bliskiej osoby, która zetknęła się z tą chorobą, często podchodzimy do niej lekceważąco. Ale to nie jest choroba, która dotyka tylko starsze kobiety. Ona młodnieje”, opowiada.
Uświadomienie przyszło za późno
Sama Inga przez cztery lata nie wykonywała badań profilaktycznych. Tempo życia – praca, dzieci, wydawało się, że jest jeszcze młoda. Przecież to choroba starszych. Kiedy zaczęła podejrzewać, że coś jest nie tak, choroba była już w trzecim stadium.
„I to jest moja wina – nie zbadałam się na czas”, mówi.
Diagnoza, jak wspomina, była jak zimny prysznic. Idziesz do lekarza i myślisz, że usłyszysz: wszystko w porządku, wyleczymy. A potem słyszysz: rak. Wracasz do domu i myślisz – a jeśli umrę, gdzie mnie pochowają?
Wyzwanie, nie wyrok
W tej chwili myśli gonią między strachem a chaosem, ale szybko zrozumiała – nie może długo tkwić w fazie użalania się nad sobą. Ma dwoje dzieci. Nie ma pytania, jak z tym żyć – trzeba żyć. Działać motywowanym, konsekwentnym, systematycznym trybem. Istnieje wiele pseudonaukowych informacji – od muchomorów po magiczne „energie”. Ale trzeba ufać nauce, lekarzom.
Inga doskonale rozumie te uczucia – kiedy chce się poddać. Psychologicznie wszyscy wybieramy: jestem ofiarą czy jestem wojownikiem. Bycie w roli ofiary jest niebezpieczne – można utknąć w żalu. Ale pozycja wojownika też nie zawsze jest łatwa – zaczynasz walczyć ze wszystkimi, nawet z lekarzami. Ona wybrała trzecią drogę: „Mam raka, ale rak nie ma mnie”.
Inspiracja w sile innych
Inga czerpała inspirację z przykładów siły innych: z historii siedmioletniej Ukrainki, która straciła nogę podczas ostrzału, ale po roku brała udział w zawodach gimnastycznych. Widząc tę dziewczynkę, pomyślała – jeśli ona może, dlaczego ja nie mogę?
Trudna rozmowa z bliskimi
Jedna z najtrudniejszych chwil – powiedzieć o tym najbliższym. Ma dwoje dzieci – 12 i 18 lat. W momencie, gdy trzeba ich poinformować, słowa więzną w gardle. Ale nie powiedzieć – nie było takiej myśli. Trzeba rozmawiać, bo to otwiera drzwi do wsparcia.
Posadzili rodzinę i powiedzieli najprościej: to choroba, ale jest uleczalna. Nasze życie coś się zmieni, ale przejdziemy przez to razem.
Przełamywanie tabu: O raku jak o grypie
Inga zauważa, że wiele kobiet nadal wstydzi się mówić o raku. W Internecie jest wiele grup, a 80% uczestniczek jest anonimowych. Ukrywają się, boją się powiedzieć nawet rodzinie. Dlaczego? Boją się odrzucenia, reakcji pracodawcy, oceny społeczeństwa. Jest jakby poczucie wstydu – jakbyś sama zawiniła, że zachorowałaś. Ale to nie jest powód do wstydu. O raku powinniśmy rozmawiać tak samo prosto, jak o grypie czy szczepieniach.
Projekt fotograficzny: Życie toczy się dalej
Projekt fotograficzny, według Ingi, narodził się z chęci pokazania, że życie toczy się dalej. Z mężem postanowili uwiecznić całą tę podróż – od pierwszych chemioterapii po wypadanie włosów. Życie to nie tylko ładne kadry na „Facebooku”. To także poważne próby, przez które przechodzimy. Chciała pokazać, że nawet w tym czasie pozostajesz sobą. Tą samą osobą, tylko może silniejszą.
Plany na przyszłość i gdzie szukać pomocy
Zapytana o dalsze plany, Inga mówi, że zdjęcia być może staną się wystawą. Nie jest jeszcze na końcu drogi. Ale chęć dzielenia się jest duża. Kiedy chce się dzielić, pojawiają się też okazje. Może będzie wystawa, może inny format. Najważniejsze, żeby kobiety zobaczyły – ta ścieżka jest do pokonania.
Przypomina, że szukanie pomocy nie jest straszne. Jest Stowarzyszenie Pomocy Chorym na Raka (POLA). Oferują pomoc psychologiczną i praktyczną, mają wolontariuszy, którzy pomagają się zorientować, odpowiedzieć na pytania, gdzie się zwrócić, jak poradzić sobie z codziennymi sprawami. Bardzo ważne jest, aby szczególnie starsze kobiety nie zagubiły się w potoku informacji.
„Rak to nie koniec. To podróż. I poddaje się tym, którzy nią idą”, mówi Inga.
Przygotowała Indrė Gurskienė.
Jestem Tomas L., autor stałych tekstów i artykułów, który czerpie inspirację z codziennych doświadczeń życiowych i różnorodnych tematów. Mój styl pisania jest ciepły, szczery i nieustannie zachęca do myślenia i uczenia się nowego. Mam nadzieję, że podobają Ci się moje publikowane artykuły i będziemy mogli zaoferować Ci ich jeszcze więcej. Svarbuzinoti.lt – Redaktor Naczelny Tomas.
Jakie rady dałabyś osobie, która dopiero usłyszała diagnozę i czuje się zagubiona?



