Po udarze mózgu polski żołnierz walczy o powrót do zdrowia. Władze zostawiły go samego sobie, żona prosi o pomoc

Po udarze mózgu polski żołnierz walczy o powrót do zdrowia. Władze zostawiły go samego sobie, żona prosi o pomoc

Insult. Nagłe, potężne wydarzenie, które potrafi wywrócić życie do góry nogami w jednej chwili. Dla rodziny Erika Norkusa, wieloletniego żołnierza, ten koszmar stał się rzeczywistością sześć miesięcy temu. Pomimo błyskawicznej reakcji i wysiłków lekarzy, skutki były druzgocące. Dziś Erik, choć walczy z determinacją godną żołnierza, potrzebuje naszej pomocy, by wrócić do zdrowia. Historia jego żony, Vaivy, to apel o empatię i wsparcie dla tych, którzy stali się ofiarą systemu i choroby.

Dramatyczne chwile: Udar u bohatera misji

Gdyby nie błyskawiczna reakcja żony, dziś moglibyśmy mówić o innej tragedii. Vaiva, z zawodu medyczka, rozpoznała pierwsze symptomy u Erika, gdy ten wrócił do domu po pracy.

Erik, który służył w misjach w Iraku, Afganistanie i Kosowie, a ostatnio wykładał w centrum szkoleniowym, czuł się źle po treningu. „Velku nogę i nie widzę jednym okiem” – powiedział do żony. Początkowo myślał, że to chwilowe osłabienie, ale Vaiva, widząc zaburzenia mowy, natychmiast wezwała karetkę.

Życie na ostrzu noża: Akcja ratunkowa

Szczęśliwie, karetka przybyła na czas, a Erik trafił do kliniki w Kownie, gdzie lekarze byli już przygotowani na jego przyjęcie. Celem było jak najszybsze udrożnienie tętnicy mózgowej i usunięcie zakrzepu. Okazało się, że był to jeden z najlepszych radiologów, który szybko podjął działania. Po szybkich zabiegach Erik miał wrócić do domu, jednak rzeczywistość okazała się brutalna.

Dwie długie noce w śpiączce

Niestety, operacja nie zakończyła się sukcesem. Choć lekarze próbowali usunąć zakrzep, problemy anatomiczne Erika uniemożliwiły skuteczne działanie. Rozpoczął się czas walki o życie. Erik zapadł w śpiączkę, która trwała całe dwa tygodnie. W tym czasie przeszedł poważną operację usunięcia części czaszki z powodu obrzęku mózgu. Jego 47. urodziny przypadły właśnie na ten trudny okres, spędzony na oddziale intensywnej terapii.

Powrót do świadomości, koszmar trwa

Po wybudzeniu ze śpiączki sytuacja nadal była poważna. Erik „złapał” złocistego gronkowca, zachorował na zapalenie płuc, a następnie został przeniesiony na oddział neurologiczny. Tam zaczął powoli reagować na otoczenie. Po opuszczeniu kliniki, jego droga wiodła przez kolejne placówki: Kauno ligoninė, Aleksoto slaugos ligoninė, a następnie centrum rehabilitacyjne w Połądze.

Choć powoli widać poprawę, Erik nadal ma problemy z rozumieniem tekstu, rozpoznawaniem otoczenia, a jego pamięć jest w blokach. Do dziś nie może pisać ani czytać. Po ponownym wszczepieniu kości czaszki lekarze dawali ostrożne nadzieje na poprawę, jednak pooperacyjny okres spędził w klinikach i szpitalu opiekuńczym. Po miesiącu Vaiva przeniosła go do domu opieki, ponieważ taka była procedura, aby móc ubiegać się o dalszą rehabilitację.

System zawiódł. Brak wsparcia finansowego

Historia Erika to nie tylko walka z chorobą, ale także z biurokracją i brakiem wsparcia ze strony państwa. Vaiva, mimo że sama jest medykiem, musiała radzić sobie z wieloma problemami samodzielnie.

  • Zbierała wszystkie paragony za leki i środki pielęgnacyjne, licząc na jednorazową zapomogę.
  • Miała nadzieję na kwotę około czterech tysięcy euro, ale okazało się, że brakuje jej dokumentów.
  • Poinformowano ją, że na złożenie wniosku nie ma już czasu. Erik został zwolniony ze służby po 120 dniach niezdolności do pracy, co skomplikowało proces ubiegania się o świadczenia.

Vaiva podkreśla, że była gotowa zrobić wszystko, by pomóc mężowi. Zbieranie paragonów przez całe lato, mimo że musiała ponosić początkowe koszty, było jej próbą pomocy. Niestety, procedury i niezrozumiałe wymogi sprawiły, że wszystko trafiło na marne.

Kropla nadziei w morzu potrzeb

Dziś Erik przebywa w domu opieki, a koszty utrzymania pochłaniają prawie 80% jego dochodów. Ze środków, które mu pozostały, nie starcza na regularną rehabilitację z kinezoterapeutą i logopedą. Vaiva, która do tej pory radziła sobie sama, przyznaje, że sytuacja finansowa przestała być do udźwignięcia.

Dlatego, po długim wahaniu, zdecydowała się zwrócić o pomoc do ludzi dobrej woli. Jej słowa to apel o wsparcie dla męża, który wciąż walczy o powrót do pełni życia. Pomimo ogromnych trudności, Erik wciąż się stara. Choć jego pamięć jest zawodna, a problemy z mową i pisaniem ogromne, nie traci ducha. Jego muzyczna pamięć działa doskonale i potrafi przypomnieć sobie nieznane dotąd utwory.

Jak możesz pomóc?

Każdy, kto chce wspomóc Erika w jego powrocie do zdrowia, może to zrobić, dokonując wpłaty na wskazane konto. Każda złotówka, każdy gest dobroci, przybliża go do celu – odzyskania sprawności, możliwości rozmowy, wspólnego śmiechu i cieszenia się życiem.

Co myślisz o tej historii? Czy spotkałeś się z podobnymi problemami przy próbie uzyskania wsparcia dla bliskich po chorobie?

Przewijanie do góry